Kanały:
Wpisy
Komentarze

Pożegnanie

Zawieszam blog. Nie pytajcie kiedy wrócę. Nie oceniajcie mojej decyzji, bo nie ma na nią wpływu nikt z was. Nie będzie żadnych wyjaśnień, ani podawania powodów. Nie oczekuję od was poparcia czy słów krytyki. Dziękuję wam za to, że byliście tu ze mną. Nie rozdzielam teraz waszych emocji na te negatywne i pozytywne. Dziękuję za każdą obelgę i pochwałę.

Złota myśl czata na dziś:

“Szatniara i toterama to moje chybione inwestycje, rozdęte jak złe kredyty bankowe.”

Kot Leonarda da Vinci

Słuchałam wczoraj audycji na temat internetu. Ludzie dzwonili do radia kolor i opowiadali o swoich doświadczeniach związanych z tym zjawiskiem. Głównie jednak rozwodzono się nad netową miłością. O dziwo wypowiadali się prawie sami mężczyźni, którzy to poznając świetną laskę na czacie czy portalu randkowym, zawiedli się po maksie albo i po narodowej, widząc ją w realu. Żalili się strasznie, że zdjęcia to jedno a rzeczywistość drugie. Mówili o tym, że bardzo często klika się fajnie, a na spotkaniu już nie bardzo jest o czym rozmawiać.

No właśnie, jak to jest z tą naszą wyobraźnią? Obserwuję was od pewnego czasu i coraz częściej zauważam, że jest teraz duże zapotrzebowanie na mądre i natchnione dyskusje. Powstały pewne grupki, które chcą się wybić ponad przeciętną tych czatów. Rzucanie mądrymi cytatami, tytułami ciekawych książek i trochę rozmów o psychologii, filozoficzne wywody na temat rzeka jakim jest człowiek i jego byt, to teraz codzienność na czatach. Skąd to się bierze? No jak to skąd, naturalnie każdy człowiek ma taką potrzebę dowartościowania się. Jeśli realny świat nam tego nie umożliwia, otwieramy-tlen-czaty-na każdy temat, bądź jakikolwiek inny dział i klikamy trochę o zanieczyszczeniu środowiska, trochę o paleniu papierosów w miejscu niedozwolonym i trochę na temat religii. Przebywam teraz częściej na 40tkach i zauważam pewne różnice. W dziale na każdy temat są jednak młodzi ludzie. Podejrzewam, że przedział wiekowy jest pomiędzy 15 a 28 rokiem życia. Wśród 40tek prężą się panowie, których życie nie obdarowało ani urodą ani elokwencją przez co nie mogą pozwolić sobie na wianuszek kobiet przy ich boku w realu. I co tu robić? Nie pozostaje nic innego jak: tlen-czaty- dla dojrzałych- po 40tce. Ważne jest też to jaki ktoś nadaje sobie nick. W tematycznych nie widziałam takich typu: męski, wysoki, przystojny itd. Tam jest ich od groma.

Jest jeszcze jedna istotna kwestia o której nie mogę zapomnieć. Pojawił się ostatnio w dziale na każdy temat dość kontrowersyjny gość. Wczoraj wieczorem postanowił zaistnieć, bo wcześniej raczej mało mówił. Nie znam go, widuję ten nick, “brud wśród ud”, również na 40tkach. Może taki niewyjściowy trochę, ale mój też nie jest zaskakujący. A i tak najgorszym dnem są dla mnie ludzie, którzy zdrabniają swoje nicki, bądź upiększają się dzięki nim. Więc może lepszy brud wśród ud niż piękna królewna czy wysoki brunet. Poskładałam jego teksty w jedną całość i stwierdzam, że jakaś tam kornelia przy nim po prostu wysiada. Facet z dużą wyobraźnią. To jego przesłanie:

Ale was ludzie jebie, co po niektórych i to zdrowo. Gdyby dało się przesłać moje gówno przez internet to bym wam je teraz ofiarował. Macie nasrane we łbach jak Maciuś z klanu po pierwszym browarku. Jak owsiak będzie na was zbierał to oddam cały dobytek (czytaj kunia i dwie krowy). Ni no, gorszego kurestwa niż ten jebany czat to niewiżu. Ale co tu piedolić  ”widzę to co widzę i w ogóle się nie wstydzę, niech się wstydzi ten co robi nie ten co widzi”. Weźcie mnie zbanujcie do kurwy nędzy bo nie mogę na was dłużej patrzeć. Najlepiej tak na rok, albo na dwa. Czy wy kurwa nie macie za grosz dystansu do siebie? Nie, no tak to jest, podłączyli internet pod remizy i się fsioki zleciały jak muchy do gówna. Błagasz o gówno no to proszę, cały czas w nim siedzisz. Wreszcie ktoś przyznał mi racje, tylko na to czekałem. Czuję się dowartościowany. Naplety wielbłądzie utaplane w piasku (jak mawiał klasyk). Niech zgadnę, na naszej klasie macie po tysionc pincet dwa dziwincet znajomych i zdjęcia z Hiszpanii, gdzie tak naprawdę byliście zbierać pomidory. Skąd się tu wziąłem? Z dupy orchidei. Brudek jest najlepszy i was wsioki rozpieprzy. W ciebie to już nikt nie wejdzie, orchidea, oblechu, chyba że zapłacisz dobrze. Twoje syfy to twój problem, ja preferuje “bezpieczny seks ” (przy świadkach). Urrraaa, składka na nagrobek dla orchidei, nikt raczej łzy nie uroni, za to “wódka z czarną kartką” się poleje (taka wersja żałobna czerwonej kartki), za 14,50 są 05 lytra. Wyryjemy twój durny nick na chińskim marmurze, dla potomnych. No i poszła się pochlastać, bo nie znalazła akceptacji w grupie takich jak ona przychlastów. Ach, ach !! nikt mnie nie kooochaa, a mój czatowy chłopak to w realu panienka z dzieckieeeeemmm! ahh ahh , ja nieszczęśliwaaaa! Szatniara myśli, że jestem facetem, a  w domyśle : “są szanse na dymanko”. Lajf is brutal a jebać za przeproszeniem się chce. Czyżby nasze królicze geny dochodziły do głosu? Kto zrozumie kobietę? WIBRATOR !! A, jaki ja obrotny, a byńczuczny, kozacka krew! Freszzz mennn jak mawiał Tbag w prison break’u. Jesteś człowiekiem małej wia(g)ry, szatniaro skoro nie wierzysz, że byłem tu wcześniej a ty mnie nie zauważyłaś. Wy cierpicie na coś, co potocznie zwie się rozdwojeniem osobowości albo osobowością wieloraką. Ja, jak na razie , jak sami stwierdzacie jestem nowy , więc mam komfort “bycia sobą”. Jetem NOWY nieruchany !!! promocja daję dupy za talerz zupy. W udawaniu organów jesteście pewnie mistrzami wszechświata, ja nie umiem, wybaczcie. Darujmy sobie te zwroty grzecznościowe, nikt nikogo za drzwi chyba nie wyrzuca ? A nad nią latał motylek…Hej hopsa! To jest kurwa prawdziwa muzyka. Tekla weź się nie wysilaj bo i tak ci słoma z butów wystaje. Twoja nienawiść napawa mnie optymizmem (jeeezuu pomyślałem, ona nie jest bootem ?!). Poganka to zdejmij majty i wyślij zdjęcie, skoro ci się nudzi, będzie ciekawiej. Albo nie afiszuj się ze swoim znudzeniem, tylko idź pobiegaj za tramwajem w szpilkach. Co też ja pierdole…Chyba mi się udziela od was. O święty inkwizytor, następna ofiara czatowego wyrugowania. Powiedzcie mu, że go kochacie to sobie popierdoli w swoje strony. Ooooo, czatowe wojny “atak klonów”.

Co w czacie piszczy

Złota myśl czata na dziś:

“Widzę takie głupie przemądrzałe lafiryndy, to se myślę, że miał Bóg rację wymyślając pieniądze.”

oco chodzi

Bez wątpienia najważniejszym wydarzeniem dla tematycznych jest pojawienie się magdy. Wróciła do nas kochana…Cudownie, chciałoby się rzec, stara gwardia znów grasuje. Ale nie, moi mili, o nie nie już nie będzie jak dawniej. Nie będzie jazd, kurew i chujów rzucanych pod adresem czatujących ze strony madzi. Wszak postanowiła się zmienić, chce być lubiana, akceptowana, a jednocześnie znów najważniejsza. Jakże mogłabym ominąć ją na swoim blogu?  Dla tych, którzy madzie pamiętają już tylko jak  przez mgłę, przypominam iż był to kiedyś jedyny opek w pokoju “stwórca czata” u naszego kochanego Enta. Wielbił madzie i miał ją tylko dla siebie. Jednak kiedy zjawiła się szatniara, madzia została na drugim planie. Encik zrozumiał, że jestem od niej mądrzejsza, ładniejsza, po prostu ciekawsza. Poczuła się zagrożona. Obdarowywała mnie banami na długie godziny, tygodnie i miesiące. Jednak ciekawość enta nie pozwoliła mu długo czekać. Spotkał się ze mną w celu zweryfikowania mojej płci, bo jak wszystkim wiadomo, były podejrzenia o moim rodzaju męskim. Dość poważne zarzuty stawiał mi czatowy dupek, niejaki max narodowej, albo jak kto woli Herbert Asch, który zna języki obce, m.in. niemiecki. Świetnie posługuje się nim w mowie i piśmie. Dotarłam również do archiwów w sieci, które wyraźnie wskazują na to, że max obeznany jest również w języku angielskim. To nie są żarty kochani, ten facet jest naprawdę inteligentny! Znać perfekt dwa języki to już jest coś w tych czasach, a do tego być jeszcze przystojnym o czym doskonale wie jego narodowa(fakt, że o jego urodzie wie tylko ona jest dość podejrzany, ale nie drążmy, skoro ona tak mówi z pewnością jest to prawda), to już jest kariera murowana! Nie wierzycie? Obejrzyjcie materiał i zobaczcie sami jaki z maxa światowy człowiek:

Doceńcie Ascha i bądźcie mu wierni, oddani jak do tej pory. Tak jak zresztą dzisiaj doceniła go madzia w jednej z rozmów. Pamiętam, że kiedyś bawił się z nią w cyberek, coś tam pod prysznicem chcieli robić razem, no ale jak widać stara miłość nie rdzewieje…Wróciła madzia i max się ożywił od razu. Oby tylko nasza magda znów nie zauroczyła się w nieodpowiednim człowieku, jak to było w przypadku enta. Mam nadzieję, że max zrozumie, że narodowa już mu się przejadła i czas zabrać się za magdalenę.

Swoim debilizmem zaskoczył mnie ostatnio także Eko.Oko, który to po raz kolejny postanowił zachować się jak to przystało na prawdziwego robota obdarowując mnie banem, w powód wpisując jak zwykle: ZACHOWANIE. W sumie powinnam go docenić, bo i tak mądrzejszy jest od opów przebywających na 40tkach. Wczoraj tam ktoś przeszedł samego siebie, wykazał się nie lada mądrością wpisując w powód zbanowania: ZACHOWANIE NOTORYCZNE.  No, ale cóż, czego ja wymagam od ludzi? Jak to powiedział dziś ja tu tylko sprzątam, nie wszystko zawsze musi kręcić się w okół mnie. Może taki czubek netowy po prostu rozwija zakładkę i klika, myśląc, a co tam niech ma, tak dla zasady. Nie zastanawiając się nad konkretnym powodem mojego zachowania, bo i po co? Są przecież ciekawsze dyskusje na czacie. Możemy porozmawiać o tym co jedliśmy na śniadanie, jak to dzisiaj madzia zapoczątkowała, albo jak narzucił mądry ja tu tylko sprzątam o szkolnictwie, o nauczaniu religii czy etyki w szkołach. Nie bądźmy głupi! Nie przejmujmy się szatniarą, ona i tak kroczy ścieżkami przetartymi przez procesa, mikosza i szarma, jak to powiedział ktoś z 40tek dzisiaj. Przecież wytykanie komuś tego, że dał jej bana to strategiczna część jej planu, tak samo jak Procesa i Mikosza- głosiła dziś prawdę na czacie milarytka, czy jak jej tam. A to, że jest do nich porównywana, powinno ją tylko cieszyć, bo przecież to elita czata- pisali inni. Proces to Danton czatów a Mikosz największy amant, zaraz po 1939, po Bodo. Szarm to dopiero była klasa, takich mężczyzn teraz trudno spotkać, ostatni Samuraj, Mohikanin i złamana strzała- rzekła Justyna bytomianka.

A ja was proszę moi mili, zwróćcie uwagę na Ascha, madzię i Eko.Oko, bo to oni są potęgą czata o2! Zaprawdę powiadam wam!

Odejście Dr Darka.

Złota myśl czata na dziś:

Ja was nie prowokuję, tylko wchodzę w was od środka i rozpierdalam jak obcy”

entangled

Moi kochani, z przykrością informuję, iż doktor Dariusz, wasz cyberterapeuta zrezygnował dziś ze swojej działalności blogowej. Chciałabym serdecznie podziękować mu za współpracę, za to, że zawsze mogłam na niego liczyć. Na początku nie było nam łatwo, pomysł był dość szalony, Doktor miał wiele wątpliwości. Później jakoś się dotarliśmy, z czasem dogadywaliśmy się bez słów. Miałam w nim oparcie, tak samo jak i on we mnie. Wymienialiśmy się swoimi spostrzeżeniami, jesteśmy różni, a jednak coś nas połączyło. Wiele pracy, emocji, czasem nawet łez, włożyliśmy w zwierciadło. Nasze notki niekiedy oburzały, śmieszyły albo wzruszały czytelników. Tworzyliśmy zgrany duet, tak sądzę. Niestety Doktor postanowił cały ten trud zniszczyć i tak po prostu sobie odejść. Zachował się egoistycznie, zostawiając mnie samą. Ale niestety tak to już jest kiedy zaczynamy przebywać za długo w nieodpowiednim towarzystwie. Wodzą nas za nos takie judasze, nie tylko w necie, ale też w realu. Doktor poddał się tej presji, manipulacji osoby, którą uważa za swój autorytet. Osoba ta kreuje się na świętą, natchnioną i sprawiedliwą. Chcę jednak aby wiedziała, że mnie nie tak łatwo jest omamić. Od początku widziałam jej sztuczność i naciągane uduchowienie. Jest bardzo niestabilna emocjonalnie, słaba, podobnie jak Doktor, dlatego jedno ciągnie do drugiego. Wiem, że nikogo ani niczego nie można mieć na własność, dlatego kiedy Doktor po raz kolejny powiedział mi, że chce odejść, nie starałam się go zatrzymywać. Współpraca z nim wielu rzeczy mnie nauczyła, otworzyła oczy na niektóre sprawy, takie których wcześniej nie dostrzegałam.

Zawsze będziesz mi bliski Darku i  z sentymentem będę wspominać nasze zmagania tutaj. Co jednak nie zmienia faktu, że sprawiłeś mi realną przykrość tym odejściem. A osoba, która się do tego przyczyniła, niech wie, że dosięgnie ją laska sprawiedliwości szatniary.

Leżałam w łóżku, wiedziałam, że nie ma sensu wstawać i zajmować się jakimikolwiek sprawami. Gdyby nie potrzeby fizjologiczne mojego psa, nie wychodziłabym w ogóle z domu. Nie myślałam już o niczym, nie zastanawiałam się co będzie za tydzień, czy dwa. Nie potrzebowałam chyba nikogo. Po południu zadzwoniła M.

-Cześć, co robisz-zapytała.

-Leżę w łóżku a co mam robić?- odpowiedziałam.

-Monia, wydaje mi się, że się zakisiłaś. Może gdzieś wyjdziemy?- dodała z entuzjazmem.

-Nie mam ochoty- przerwałam.

-Mogę ci jakoś pomóc?- drążyła.

-Raczej nie. Pa- odłożyłam telefon.

Czułam jakby coś we mnie umierało, tak powoli i zupełnie bez nadziei na ratunek. Jakby ktoś wysysał ze mnie całą energię, siłę by się poruszyć i móc oddychać. Wszystko zanikało, rozmazywało się, oddalało ode mnie, było tandetne, szare i bezsensowne. Byłam jak lalka z wystawy sklepowej z oschłym spojrzeniem i w peruce na plastikowej głowie. Nie czułam nic. Ktoś zapukał do drzwi, z trudem zwlekłam się z łóżka. M. trzymała w ręku butelkę whiskey, uśmiechała się.

-Cześć kochanie, zobacz co mam…Napijemy się?- Weszła do środka.

-Daj spokój, ja już jestem pijana- wróciłam do łóżka podtrzymując się ściany.

-Aha, czyli spóźniłam się, znów pijesz sama- powiedziała zmartwiona.

Usiadła obok mnie i nie mówiła nic. Ta cisza wcale nie była niezręczna. Mogłam z nią tak milczeć godzinami. Znała mnie najlepiej, wiedziała doskonale co czuję. Łzy spłynęły mi po policzkach.

-Kiedy dzwoniłam dziś do Ciebie i usłyszałam Twój głos, czułam jakbyś umierała. Nie chciałam żebyś była sama-mówiła ze spokojem. -Wiesz jak bardzo Cię kocham, jesteś dla mnie najważniejsza – nie przerywała.

Podniosłam się i usiadłam na fotelu, wyrzuciłam z siebie cały żal. Płakałam głośno, jak dziecko. Wykrzyczałam jej to, o czym wcześniej nie chciałam nawet myśleć. Teraz czułam, że jestem naprawdę, jakby ktoś tchnął we mnie życie.

Wiem, że najważniejsze spotkania odbywają się w duszy, zanim jeszcze spotkamy się realnie. Zazwyczaj do takich spotkań dochodzi wtedy, gdy dotykamy dna, kiedy mamy ochotę umrzeć i narodzić się na nowo. Dostrzegłam tajemniczą nić, która połączyła mnie z Orchideą. Jest najbliższą mi osobą na czacie, jeśli w ogóle taka bliskość może istnieć, to właśnie z nią. Dostrzegłam w niej to, czego najprawdopodobniej nie zauważyliście wy. Każdy jej docinek i złość jaką wylewa tu na mnie, czy na czacie znaczy dla mnie o wiele więcej niż zwykłe dosranie czy prowokacja. Jest jakby wołaniem o pomoc, jakąś cząstką jej rozterek, frustracji na które może czasem nie ma sama wpływu. Orchidea to bardzo uważny czytelniki i świetny obserwator. Dojrzała kobieta, z którą nie śmiałabym nawet się równać. Podziwiam jej szczerość i zaangażowanie, prawdziwość jaką tu wprowadza. Pierwszy raz, rozmawiałam z nią po napisaniu notki u Cudaka o chorobie syna mojej przyjaciółki. Wiem, że borykała się z podobnym problemem i ten wpis miał dla niej duże znaczenie. Później były “jazdy”, wyzwiska i prowokacje, potem blog, na którym chętnie udzielała się jako komentator. Teraz rozumiem ją chyba bardziej niż mogłoby się jej wydawać. Nie jest idealna, jak my wszyscy. Ale ma w sobie to, czego brakuje wielu ludziom, widzi więcej niż reszta. Nie kieruje się uprzedzeniami czy utartymi schematami. Chciałabym żeby każdy z was poznał ją z tej właśnie strony.

Dla Orchidei, szatniara.

Szatniaro, jak sama z pewnością zauważyłaś i reszta  myślę również, Orchidea jest strasznie nieustabilizowana emocjonalnie. Wyraża siebie poprzez kilka pryzmatów, otoczek słownych. To osoba, która nie wierzy w siebie, ale ma ładunek emocjonalny ogromny, też ten pozytywny. Potrzebuje akceptacji i poczucia bezpieczeństwa. Osobowość Orchidei to wieczna analityka, dążność do perfekcji, zbyt wiele analizy i tu błędne koło się zamyka. Dalej już pójść nie może. Potrzebuje oparcia, ale nie znosi dyktowania i narzucania. To typ człowieka niezależnego, ale też niekonsekwentnego. Bardzo łatwo ulega skrajnym emocjom, począwszy od euforii po toksyczną apatię. Nieustabilizowanie emocjonalne wyczerpuje ją do tego stopnia, że staje się ona niewydajna, nieskuteczna w swych poczynaniach i samorealizacji. Gra na zwłokę, nie jest sobą (chyba nie wie co to być sobą?). Boi się krytyki, porażki. Każde niepowodzenie to gwóźdź do trumny, a  powodzenia są rozwojem i oddaniem całej jej duszy na konto podjętego dzieła. Prawdopodobnie w dzieciństwie wymagano od niej nienagannego zachowania. Wychowywana była w rygorze, gdzie nie wolno było się śmiać, krzyczeć, hałasować ani płakać. Dzieciństwo spędzone wśród zwierzątek domowych, w domu gdzie rodzice byli zaganiani czymś innym. W myśl zasady, „kochać cię będę , jeśli…” W otoczeniu, gdzie na miłość i lubienie trzeba zasłużyć sobie samemu, gdzie ważniejsze było zabezpieczenie bytu i pozycji oraz stosowanie zasad prestiżu społecznego, niż zadbanie o prawidłowy rozwój dziecka. To osoba, która nie ma granic.  Nie domaga się o swoje i nigdy nie bierze czegoś, czego ktoś jej nie ofiaruje. Nie potrafi nawet przyjąć prezentów, czuje się niegodna. Nawet nie wierzy w szczerość, pochwały i uznania, a materialne dobra (upominki) zapewne wpędzają ją w zakłopotanie. Nie dziwię się, że zagubiła się w sieci. Lęk, który w sobie nosi,  odpędza od niej potencjalnych przyjaciół. Gdy raz komuś zaufa i potem się zawiedzie, nigdy nie daje drugiej szansy na powrót do tej więzi międzyludzkiej.

Wasz Cyberterapeuta.

Szatańskie poltery zrobiły filmik ze mną  w roli głównej, to trzeba zobaczyć ludzie!
Chciałam podziękować serdecznie koyi za tą cudowną pomysłowość. Nigdy jej nie doceniałam, teraz zmieniłam zdanie. Uważam, że te filmiki to najciekawsza prowokacja na jaką można było wpaść. Jak wiecie marzę o aktorstwie, może nie w filmie a w teatrze, ale to już coś ;) Poltery spełniają marzenia moi mili! ;) Koya uważa się za specjalistkę od prowokacji, nie twierdzę aby było to prawdą. Jednak podziwiam jej kreatywność. Natomiast Pokerek z zazdrości o docenienie koyi ,a nie jego napisał o mnie wierszyk:

No patrzcie, kogo my tu mamy. Na tym łez padole?
O matko bosko, o rety, o ja cię pierdolę!
Jest Szatniara, która mnie zawżdy wyzywa od chujów
Która w odbiciu zwierciadła ma stu swoich zbójów
Która deklarowała, klęcząc, bijąc się w piersi rączkami
Że nigdy tu nie wejdzie, porozmawiać z ramolami
Płakała łzami rzewnymi, że ją prześladuję
Że tropię, że żyć nie daję, że nawet ignoruję
Zakazała mi się kiedyś odzywać do siebie
Wchodzi w moje piekło czując się jak w niebie
Bohaterka filmów – no przecież aktorka
Chleb jada od dawna, z netowego worka
Taka zdystansowana, z trafnym spojrzeniem, taka jest na luzie
Pod warunkiem jednym: ona TYLKO pluć może w cudze buzie

Sezon na marchweki.

Tego wieczoru nikt nie czekał na mnie z kolacją, nie trzymał za rękę, ani nie opowiadał bajek na dobranoc. Nie zapytał ktoś: “Jak Ci minął dzień”, zresztą i tak nie lubiłam tego pytania. Poranek wyglądał tak samo jak zwykle. Zamówiłam kawę w pobliskiej knajpie. Kelner podał dwie.

-Proszę pana, czy ja zamawiałam dwie?- Zapytałam z irytacją.

-A jedną?- Odpowiedział, zerkając niepewnie na wolne krzesło obok.

-Jedną- burknęłam pod nosem.

-A to przepraszam, myślałem, że ktoś jeszcze do pani dojdzie- dodał zmieszany.

“Ktoś jeszcze dojdzie”-powtórzyły się jak echo w mojej głowie słowa kelnera. Nie, nikt kurwa nie dojdzie- myślałam. Siedzę tu sama, bo mam taką ochotę, bo dobrze mi z tym, bo nie widzę w tym nic dziwnego. Są takie dni, kiedy chcę słyszeć tylko swoje myśli, miejsca, które są tylko moje, do których nie zabieram ze sobą nikogo. Po południu, kupowałam bilet do teatru.

-Dzień dobry, poproszę jeden bilet na dziejszy spektakl- zwróciłam się grzecznie do pani w kasie.

-Tak, tak…Mamy wolne bilety- poinformowała kobieta.

-Aha- westchnęłam niecierpliwie zastanawiając się nad tym kiedy wreszcie mi go wręczy skoro je mają.

-Dobrze. Normalny?- Dopytywała.

-Tak, normalny- odburknęłam.

-Dwa bilety na dziś, tak…- Mamrotała pod nosem pisząc coś w komputerze.

-Jeden, nie dwa!- podniosłam głos.

-Jeden?- zapytała.

Spojrzałam na nią wymownie nie mówiąc już nic. Zabrałam swój JEDEN bilet, wsadziłam go do kieszeni płaszcza i ruszyłam uliczkami brudnego Mokotowa. Zastanawiałam się dlaczego ludzie muszą wszytko robić razem, czemu nie można pójść samemu do teatru lub na kawę? Co w tym złego? Czy to od razu skazuje mnie na wyrzutka społeczeństwa, kogoś gburowatego, kto nie ma znajomych albo przyjaciół, wiecznego samotnika potępieńca? O tak! Pieprzone stereotypy- Pomyślałam. Pewnie, fajnie było by pójść z chłopakiem za rękę do teatru i w trakcie spektaklu patrzeć na to, jak co chwila zerka na zegarek myśląc tylko o tym kiedy to się wreszcie skończy. A potem móc pochwalić się koleżankom z pracy, że zabrał mnie do teatru, a nie na piwo, na strasznie ambitną sztukę, która absorbowała go tylko wtedy, gdy ta fajna aktorka latała po scenie na golasa. Albo pójść z kimś, kto podczas sztuki na bieżąco informuje mi na ucho o swoich cudownych spostrzeżeniach, a potem, już po wyjściu pyta: “No i jak ci się podobało?”

Jakaś cząstka mnie dla papuga z okazji 24 urodzin.

-No nie! Zawsze jest tak samo, mam tego dosyć, ja chce się od was wszystkich odciąć!- Krzyczałam do P. -Nie możesz choć raz zachować się jak normalny facet, musisz zawsze pajacować?! Pomóż mi to nieść do cholery!- Wyrzuciłam znów, rozwścieczona wypuszczając z rąk walizkę.

P. nawet nie drgnął, szedł dalej przed siebie. Im bardziej się oddalał tym więcej złości budziło się we mnie, już nie tylko do niego, ale do całego świata. Byłam też wściekła na siebie, że wciąż zadaję się z tym gburem. Patrzyłam jak odchodzi i myślałam- boże jak ja go czasem nienawidzę, niech sobie idzie, koniec zadawania się z palantami. Po chwili zatrzymał się przed ławką, na której siedziały dwie starsze panie.

-Mam tego wszystkiego dość, zawsze jest tak samo, ja chce się odciąć, ja chcę się odciąć!- Wykrzykiwał do nich, co jakiś czas zerkając w moją stronę.

-Ojej, a taki pan ładny…Proszę to dla pana – powiedziała jedna z nich częstując go czekoladką.

Co za kretyn- wybuchnęłam śmiechem. Wracał powoli w kierunku mnie, z tym swoim uśmieszkiem na twarzy.

-No chodź- wyciągnął do mnie rękę. -Wstawaj, kupię Ci balonika, takiego jak zawsze chciałaś mieć, wypełnionego helem- uśmiechał się.  Podałam mu rękę, on wziął walizkę.

-Którego chcesz?- zapytał.

-Nie wiem który jest najładniejszy- odpowiedziałam.

-Weźmiemy tego motylka, będzie pasował Ci do koloru sukienki- zdecydował.

Są tacy, co trzymają tajemnice w słoikach- przeczytałam kiedyś w jednej z moich ulubionych bajek. Te słoiki trzymam w swojej piwnicy na najwyższej półce. Są wypełnione po brzegi moimi marzeniami, planami i pragnieniami. Przechowuję tam najtrudniejsze chwile mojego życia i te najszczęśliwsze momenty. Trzymam w nich swoje pragnienia, lęki i sprawy, które czasem są powodem mojej bezsenności. W niektórych można znaleźć też pamięć o ludziach, których już nie ma. W innych, miejsca za którymi tęsknię, do których chcę wracać. Tylko nieliczni z moich znajomych dosięgają do tej najwyższej półki by móc uchylić choć rąbek tajemnicy.

Z dedykacją dla Kota Leonarda da Vinci, szatniara.

Obsmaruj szatniare.

Napisaliście o mnie notkę. Tym razem to wasz punkt widzenia szatniary. Dziękuję każdemu z was za ten wysiłek. Niektórzy nie chcieli napisać nic, innych nie mogłam złapać, a jeśli kogoś pominęłam, proszę mi się przypomnieć. Do waszych uwag i opinii, odniosę się w komentarzach, a następną notkę może poświęcę temu jaka jestem naprawdę. A może i nie… Złota myśl czata na dziś:

“Haidee, Ty jesteś bardziej zdemoralizowana niż niejeden burdel w kraju.”

Poganka

Ent:

Aforyzm, “oczy są zwierciadłem duszy”, powstał z myślą o niej…Dostaniecie tylko tyle, dlatego, że cenię sobie realną prywatność innych osób. Z Moniką widziałem się już wiele razy i sporo czasu przegadaliśmy, prawie o wszystkim :)

radek8:

Szatniara to stara rura, jest potwornie brzydka i nie ma w sobie nic godnego uwagi, a poza tym mało inteligentna i nudzi. Jest cienka jak barszcz. Ech… i tak wiem, że się we mnie podkochuje. Ma cipkę w poprzek, wiem bo widziałem. Chyba leczy jakieś kompleksy, potrzebuje się dowartościować. Pewnie szkoda jej bateryjki do wibratora i dlatego tak marudzi. Chłopa jej trzeba! Mogę wysłać jej foty, jak ktoś chce. Ma okropne cycki i chujowo na zdjęciach wychodzi. Ściągałem jej blokady na loginie w pokoju intrudernia, ale nie dawałem rady. Miała tam permbana, czy jak go tam zwał. Nadal uważam, że szatniara to facet. Gdyby była to baba, już dawno by się we mnie kochała.

ja tu tylko sprzątam:

wyszczekana, zalatana, obeznana, kochliwa, łapczywa, drażliwa. Cholera, mogłemm się jakoś bardziej wysilić nad tym swoim zdaniem o szatniarze. Mam, nawet głębokie: “nie bądź niczyim sloganem, bo jesteś poezją.”

Cudo:* : Szatniara była na odwyku, bo wąchała kleje

Sarioth:

Mało ją znam, kocham szatniare platonicznie. Napaliłem się na jej fotki, teraz ciężko mi idzie myślenie czy praca. Jestem niewyżytym prawiczkiem. Na pulpicie mam jej zdjęcie, to w zielonej spódnicy(cyganka). Chętnie siebie zobaczyłbym u niej na blogu.

*ELMA* :

Ja już pisałam na ogólnym, co sądzę o szatniarze,  ale przecież i tak nic sobie z tego nie zrobi. Niepotrzebnie używa wulgaryzmów. Źle postępuje, jest uczennicą szatana i dobrze o tym wie. Gdy napisałam u niej w pokoju, co oznacza być opętanym, dostałam bana. Nie znam jej osobiście, mogę się jedynie odnieść do tego co pisze. Nie imponują mi te wulgarne wstawki, może pisze dla wybranej publiczności? Ja nią nie jestem.

Banan z Ekwadoru:

szatniara to niezla dupa. Kocham ją.

Skorpionka:

Może być nawet facetem ja myślę, że to jest młoda , mądra i inteligentna osoba.

inicjatywa obywatelska:

haha szatniara? Ma uprzedzenia i stereotypy, a to cechy ludzi niezbyt otwartych (bystrych, spostrzegawczych i refleksyjnych).Narcyzm i masochizm. Cwaniara, a cwaniak to człowiek z natury rzeczy ograniczony, taki głupio-mądry. “Ludzie bezwartościowi do gazu!” To cytat z panów nazistów, jak dobrze wiemy, w skrytości pochwalany przez tekle.

Shadow3:

Co sadzę o sztniarze???? <seks> Seks.

Orchide@:

Szatniara wyzywała mnie od pojebów roku. Jest wredna, czasami prowokuje i wyśmiewa innych. Żałośnie broni facetów np. Enta, jakby nie potrafili sami tego robić. zachowuje się jak ich mamusia. Jest niesprawiedliwa. Raz mnie wrobiła w coś , co nie było prawdą, jak zah pieprzył głupoty i napisała na blogu, że ja brałam czynny udział w tej dyskusji. Nie prawda, ja tylko byłam  z boku rozmowy i wtrąciłam kilka obiektywnych zdań, mam te rozmowę zapisaną. Miałam nawet komenta napisanego, ale nie wstawiłam go. A w dupę, niech się cieszy!

tekla maruda:

Więc..Moja opinia o szatniarce jest taka… Nie mam opinii, niewiele wiem o niej. Blog jej czytałam, jest ok. Nie lubię blogów, choć ten jej jest nawet niezły, przyznaję.

M a x i m u s:

Ten styl pasuje mi do procesa, ale nie jestem pewien. Jeśli faceci wyglądają tak jak ona, to chyba zmienię orientację.

Charmee:

Szatniara kreuje się na młodą dupę, a tak naprawdę może mieć dwukrotnie więcej lat, niż usiłuje nam wmówić. Świadczy o tym fakt, że doskonale zna realia znanych pokoi czatowych, funkcjonujących w sieci dobrych kilka lat temu. Wtedy byłaby nastolatką, a takie raczej unikają bywania na “dla dojrzałych”. Zastanawiający jest fakt aż tak chętnego rozsyłania fotek przez szatniarę, bardzo ładnych fotek, dodam. Każdy dostaje ten sam komplet. Szatniara jako cyganka, szatniara z koleżankami. Podejrzewam, że są to fotki ściągnięte z sieci. Fascynuje ją proces, to chora fascynacja. Wybrała drogę na skróty, naszą z jędzą drogę, dokopać najważniejszym, ale lubię ją kimkolwiek jest. Dziwi mnie tylko jej uwielbienie do tego satyra, kojota. Myślę, że to część strategii. Według mnie szatniara to facet. I niech się odjebie od Pokera!

esterka1:

Nic o niej nie napiszę bo nie lubię krzywdzic innych i nie przeklinam.

o.Morświn:

Mam jej fotki na kacu, przed egzaminami i inne zestawy także, ciekawe czy je wysyłała komuś jeszcze. Takich fot szatniary jakie mam ja nie ma nigdzie w sieci, uwierzcie. Nie napiszę o niej nic, bo mi się nie chce, zresztą gdy napisałem o nnku na blogu, to jej się nie spodobało. Powiem tylko tyle: ma chujwego psa!

Haidee:

Szatniarze się nudzi skoro kreci ja opisywanie ludzi. Lubi mi dawać bany, szczególnie za NIC. Trzymała ostatnio sztamę z esterką, nie wiem w jakim celu, bo sie chyba nie trawią. To był zwykły pakt przeciw mnie. Ona chce się dowartościować.

Sarkazo:

Szat. to głupia cipa.

Kot Leonarda da Vinci:

Nie czytam już jej bloga, szkoda czasu. Nie będę czytać infantylnych diagnoz kretynów.

narodowa maxa:

I o to chodzi ludzie, nie musicie znać szatniary by o niej coś napisać. Wystarczy, że zrobicie jak ona, trochę pościemniacie.Jej wszystko jedno, byle ludzie byli na blogu. Nie interesują mnie jej notki, za niski level dla mnie.

max narodowej:

Blachara utipsowana i włosy kruczoczarne,twarz solar. A doradzić to ona może komuś jedynie jak tipsy przykleić.

feliiiiiiiiiiiiiiiiii:

Co ja wiem.o szatniarce? Giganciara niezła z niej, ot co. Miała nicki które rozsmieszały mnie, najlepszy był “Rysio Lubicz z Klanu” .Taką najbardziej ją polubiłam, jako Ryśka. A potem go zmieniła i gdzieś mi się pogubiła w tym tłoku.

*pooh*:

Wygadana kobietka… z ułańską fantazją. Przenikliwe spojrzenie, odrobina(sic) prowokacji. Zajrzałem na jej blog, fajna składnia zdań. Ciekawe jednak jakie ma motywy.. pisząc o ułomnościach bywalców tematycznych. bo to że to prowokacja to raczej niezupełnie sama prawda. Jeśli to facet, to bardzo kobiecy.

Trol_Czatowy:

Zejdźcie z Moniki geje, jak wam się jej blog nie podoba to zróbcie własny, lepszy. Nie lubię durnego krytykowania. Szatniara stara się i chwała jej za to.Podjęła się trudnego, zadnia opisania fenomenu tematycznych. Robi to jak umie, stara się wypośrodkować swe opinie żeby nie skrzywdzić nikogo, a zarazem scharakteryzować opisywane postaci tak, jak to widzi przeciętny bywalec zakładki.Niektórzy, przez to co pisze, dostają piany na ustach, inni traktują z przymrużeniem oka i w sumie o to chyba chodzi, bo czat ma być zabawą (tylko encik tu zapierdala na dwa etaty i nadgodziny).

Cyberterapeuta:

Jaka jest Szatniara? Jest bystra, zdecydowana, szybko i pochopnie podejmuje decyzje, nie rozwodzi się nad drobiazgami. Nie reaguje słowami natychmiast na czyjeś wypowiedzi, przemilcza bardzo często. Zdradza się czasem tym, ze myśli jednak potem o tym , gdyż wraca po czasie do tego o czym, z kimś rozmawiała. Ma bardzo dużo cech męskich, ale jest kobietą, w przeciwnym razie nie czułbym do niej tego co czuję-to chyba oczywiste. Silna osobowość. Zna technikę uwodzenia mężczyzn, przy tym ma swój umiar, jest subtelna. Gdyby była mężczyzną stroniłaby od innych mężczyzn, a przynajmniej nie byłaby w bliskim kontakcie z nimi. Do mnie jest bardzo szczera i jest blisko mnie. Smuci mnie, ze nie potrafi zachować pewnych granic, jest ironicznie dokuczliwa do osób, które się jej naraziły. To typowe u młodej i atrakcyjnej kobiety. Ma sumienie, gdyż bardzo szybko rekompensuje swoje nietakty nowymi słowami łagodząc skutki wypowiedzianych uprzednio słów. Jest osobą wrażliwą i chociaż pisze sporo o innych to wyraźnie chce jednocześnie  ukryć swoją prawdziwą twarz. W zasadzie najczęściej pisząc o innych odkrywamy siebie, nasz sposób odbierania innych pokazuje naszą osobowość. Ona jest poza tym działaniem. Bardzo się kontroluje, tylko części swojego ‘ja’ pozwala wypłynąć na zewnątrz. Myślę, ze w głębi jest romantyczną i ciepłą osobą, ukrywa swoje przymioty pod zasłoną powierzchowności, tu pokazując się taką a nie inną. Ona nie chce być poważna, boi się siebie prawdziwej autentycznej-ucieka od siebie. Podświadomość chyba pomimo wszystko robi swoje. Nikt nie jest w stanie ukryć jej, inaczej nie byłaby podświadomością a byłaby świadomością. Wie, że to bardzo ryzykowne i raniące siebie, w późniejszej konsekwencji, pokazać samego siebie (prawdziwego), swoją prawdziwą naturę innym, w takim autentycznym wymiarze. Dlatego wciąż gra.  Naszą prawdziwość  łatwo  wykorzystać celem dowartościowywania się osobom tego pragnącym. Czynią one okrutne zabiegi sadystyczne na osobie, która pokazuje te swoje słabostki.

Prawdziwa natura to nasza całość, to nasze dobro i zło w nas samych. Udając kogoś narzuconego nam przez superego, czy unikając „siebie”-(ego), czy grając kogoś innego ze świadomego wyboru i tak pozostawiamy gdzieś szczegóły mówiące o nas i informację, kim jesteśmy w rzeczywistości. Trafne rozpoznanie leży w gestii odbiorcy <uśmiecham się>

Gdy wieczorne zgasną zorze,

zanim głowę do snu złożę,

modlitwę moją zanoszę

Bogu Ojcu i Synowi.

Dopierdolcie Cudakowi.

Dla siebie o nic nie proszę,

tylko mu dosrajcie proszę!

O to znoszę swoje modły

do Boga, Maryji i Syna.

Zniszcie tego skurwysyna,

mego rodaka, Cudaka,

tego wroga, tego gada.

Żeby mu okradli garaż,

żeby go zdradzała stara,

żeby mu spalili sklep,

żeby dostał cegła w łeb,

żeby mu się córka z czarnym

i w ogóle żeby miał marnie.

Żeby miał AIDSa i raka.

O to modlitwa Szatniary, czata o2 rodaka .

Kolejny raz odmówiłam Cudakowi pożycia seksualnego, dlatego też postanowił się na mnie zemścić i zaczął zachowywać się niemoralnie. Ujawniając prywatną rozmowę na komunikatorze, dla ogółu, złamał zasady gry. To frustrat, niewyżyty seksualnie prawiczek, dlatego dziś oddaję go w ręce Doktora Darka, naszego terapeuty i seksuologa.

Czyń swą powinność Doktorze!

niezainteresowana seksem z Cudakiem,

szatniara

Droga Szatniaro,

postawiłaś mnie w bardzo trudnej sytuacji.  Niewiele wiem o Twym koledze z czata i trochę trudno będzie mi jemu pomóc. Ale na podstawie tego co zdołałem wyczytać mogę spróbować dopasować Cudo do wzorcowej sylwetki osobowościowej, istniejących typów na naszej ziemi i w oparciu o to zacząć cudowny proces „rozprawiczający”. Proces uzdrawiania, w takich skrajnych przypadkach, jaki mamy przyjemność obserwować  w oparciu o zachowania Cudo, niestety trwać może nieco dłużnej niż przy zwykłych perypetiach emocjonalnych związanych z seksualnością.

Teraz przejdę do porządku. Wiem Szatniaro, że spotkałaś się z nim realnie. Dlatego obawiam się, że na tym spotkaniu zachowywałaś się prowokująco, skoro on wciąż ma myśli o zabarwieniu seksualnym gdy mowa o Tobie. Być może mówiłaś co innego, a swoim zachowaniem zachęcałaś do zbliżenia? Jest jeszcze jedna ewentualność. Cudo mógł nie być do tej pory z żadną kobieta tak blisko i wystarczy tylko gdy wspomni sobie Twój wizerunek, to zaraz ma myśli z pogranicza manii prześladowczej. Wciąż myśli Jak by tu (w)sadzić w grunt coś, co zaowocować by mogło? Niemożliwe jest to, aby normalnie szanujący się mężczyzna był tak nachalnym i molestował normalnie zachowującą się kobietę. Coś jest wyraźnie z nim nie tak. Może być jeszcze jedna przyczyna jego natarczywości. Mianowicie ja mogę być tym powodem. Podobnie, jak inni mężczyźni zachowuje się aktywniej w stosunku do Ciebie, odkąd pojawiłem się na blogu. Tamci zachowywali się bardzo skrycie, ten Cudo jest bardzo bezpośredni. Jego wpis odnośnie n.n. tłumaczy nam wspaniale jego logikę myślenia. Każda agresja ze strony Cuda to zaloty, szczeniackie zaloty. Możemy po tym odkryć korzenie, z jakich się wywodzi, na podstawie tego, jak ocenia innych. Punktem wyjścia terapii będą jego wpisy, na tym blogu. O powodzeniu terapii decyduje niewyparta szczerość i nie ukrywanie negatywnych uczuć, nawet jeśli byłyby agresywne w swej wymowie. Jestem gotów przyjąć na siebie Twoją gorycz, Cudo! Drogi młodzieńcze, możesz czuć się luźno  na tym blogu, dlatego że nie trzymam się sztywnych zasad i pójdę Tobie na rękę. Dostosuję terapię do Twojego tempa jej przeżywania. Może być to dwa razy w tygodniu po pól godziny intensywnej rozmowy na blogu Szatniary. Powiedz, kiedy będziesz gotowy?

Pozdrawiamm, Wasz Cyberterapeuta.

« Nowsze Posty - Starsze wpisy »