Venena poskarżyła się, że z mojej winy ma problemy w pracy. A stało się to gdy nieopatrznie pokazała szefowej mój blog. Postanowiłam więc napisać list do przełożonej Ven z wyjaśnieniami.
Szanowna Pani Magister…
Robiłam dziś małe zakupy w mojej osiedlowej aptece i pomyślałam znów o Pani. Zastanawiałam się nad tym jakie poleciłaby mi Pani, gdyby mogła kosmetyki do makijażu dla skóry atopowej? Czy “Dr. Hauschka” to dobry wybór? Dermatolog zabronił mi całkowicie używania tuszu do rzęs i innych tego typu malowideł, ale sama Pani rozumie, też jest Pani kobietą…Więc nasunęła mi się taka myśl, skoro już Pani czyta ten mój blog, to może udzieliłaby mi Pani jakiejś fachowej porady.
No dobrze, umówmy się tak: porada za poradę. Wiem, że nie ma nic za darmo, szczególnie w aptekach.
Pozwoli Pani Magister, że przedstawię jej jakimi prawami rządzi się czat na podstawie, którego piszę ten oto zacny blog. Tylko proszę czytać wolno, najlepiej na głos, tak aby nic nie umknęło. Kochana Pani Magister to tylko czat, nasz wirtualny świat, który nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Tu niemowa pięknie śpiewa a kaleka bez nóg jest maratończykiem, to nasza wyobraźnia, bo tu nie ma zmysłów. Możemy więc emocjonować się do woli, zmyślać, kłamać i to całkiem bezkarnie. Jeśli zauważyła Pani blog pisany jest na podstawie ogólnego zapisu z rozmów czatowych, co zresztą dodatkowo akcentuję pod KAŻDĄ notką, których na Boga nie można brać realnie i na serio. Zatem zapraszam na czat na zajęcia praktyczne.
Z poważaniem
Szatniara.
Motto na dziś (podsłuchane z rozmowy telefonicznej, którą odbywał zestresowany ojciec zdającej egzamin na prawo jazdy dziewczynki, czekający na nią pod ośrodkiem egzaminowania) :
“W tym kraju łatwiej zrobić Magistra niż zdać to pieprzone prawo jazdy”

BLOG TEN PISANY JEST TYLKO I WYŁĄCZNIE NA PODSTAWIE INFORMACJI ZDOBYTYCH NA CZACIE KOMUNIKATORA TLEN I TAKIM POZOSTANIE.
wyobraznia jest wynikiem pracy zmyslow-konsekwencja przeszlosci, wiec nie do konca sie z tym zgadzam Pani szatniaro,k ze sratatata…..
…jesli idzie o prawo jazdy uwazam ze bardzo dobrze ze egzaminy sa bardzo zaostrzone….a to dlatego ze praktyka czyni mistrza. Uwazam ze 30 h nauki jazdy to stanowczo za malo, by poradzic sobie w dziesiejszych warunkach na ulicy. Po drugie zwazywszy na rozmaite zdolnosci kierowcow ma sie to roznie do rzeczywistosci. Liczy sie refleks, spostzregawczosc, zdedydowanie, zdolnosc do rozmaitych manewrow w sytuacjach ekstremalnych ( sliska nawierzchnia, bledy innych kierowcow i tratataa…). jesli jakas paniena nie potrafi dobrze jezdzic rowerem jakimz ona bedzie kierowcom? Moze tu sie zdarzyc cos takiego, ze egzamin teoretyczny bedzie bezblednie zaliczony a jazda niestety nie.
Tu magister moze byc drogowym tumanem a wtorny analfabeta plynac na drodze jak rybka w wodzie. No coz wyobraznia nie idzie w parze ze zmyslami. Mozna jedynie sobie wyobrazic ze jest sie mistrzem-”magistrem szos”
Jakiez to zmysly zawiodly ze tak dalece mozna sie omylic w zyciu rzeczywistym?
haker tu byl
”
a co to znaczy “k ze sratatata?
Tu Doda Elektroda tez przyłączam się do zapytania kolegi hakera.
Dotyczy: dupeczka
” Liczy sie refleks, spostzregawczosc, zdedydowanie, zdolnosc do rozmaitych manewrow w sytuacjach ekstremalnych ( sliska nawierzchnia, bledy”
Sluchaj, dupeczko, umiejetnosc kierowania autem nie jest, i to od dawna umiejetnoscia ekskluzywna.
Kurs w Ameryce trwa ok. 3 dni, po kilka godzin.
W Szwecji zas 1 rok albo wiecej. I to daje 150-200 godzin.
Tak ze spojrzenie na to moze sie bardzo roznic.
Pewna jestes, dupeczko, ze masz cos do dodania?
bez znajomosci auta, to wszytsko o dupe rozbic , i zeby je poznac to trzeba sporo nim jezdzic, dopiero potem mozna mowic o tym, co zacytowales ” mnie” i wtedy mozna mowic ze ktos dobrze potrafi prowadzic auto.( znajac automatycznie autko mozna podzielac uwage sratatata i eksperymentowac sobie ekstremalne sporty
-Jazda na lodzie heh)
Czesc. Chciałam zapytać co to za apteka i gdzie na tym zdjęciu? lub z jakiej stronki foto ściągnęłaś?
Pozdrawiam