Złota myśl czata na dziś:
“Ja was nie prowokuję, tylko wchodzę w was od środka i rozpierdalam jak obcy”
entangled
Moi kochani, z przykrością informuję, iż doktor Dariusz, wasz cyberterapeuta zrezygnował dziś ze swojej działalności blogowej. Chciałabym serdecznie podziękować mu za współpracę, za to, że zawsze mogłam na niego liczyć. Na początku nie było nam łatwo, pomysł był dość szalony, Doktor miał wiele wątpliwości. Później jakoś się dotarliśmy, z czasem dogadywaliśmy się bez słów. Miałam w nim oparcie, tak samo jak i on we mnie. Wymienialiśmy się swoimi spostrzeżeniami, jesteśmy różni, a jednak coś nas połączyło. Wiele pracy, emocji, czasem nawet łez, włożyliśmy w zwierciadło. Nasze notki niekiedy oburzały, śmieszyły albo wzruszały czytelników. Tworzyliśmy zgrany duet, tak sądzę. Niestety Doktor postanowił cały ten trud zniszczyć i tak po prostu sobie odejść. Zachował się egoistycznie, zostawiając mnie samą. Ale niestety tak to już jest kiedy zaczynamy przebywać za długo w nieodpowiednim towarzystwie. Wodzą nas za nos takie judasze, nie tylko w necie, ale też w realu. Doktor poddał się tej presji, manipulacji osoby, którą uważa za swój autorytet. Osoba ta kreuje się na świętą, natchnioną i sprawiedliwą. Chcę jednak aby wiedziała, że mnie nie tak łatwo jest omamić. Od początku widziałam jej sztuczność i naciągane uduchowienie. Jest bardzo niestabilna emocjonalnie, słaba, podobnie jak Doktor, dlatego jedno ciągnie do drugiego. Wiem, że nikogo ani niczego nie można mieć na własność, dlatego kiedy Doktor po raz kolejny powiedział mi, że chce odejść, nie starałam się go zatrzymywać. Współpraca z nim wielu rzeczy mnie nauczyła, otworzyła oczy na niektóre sprawy, takie których wcześniej nie dostrzegałam.
Zawsze będziesz mi bliski Darku i z sentymentem będę wspominać nasze zmagania tutaj. Co jednak nie zmienia faktu, że sprawiłeś mi realną przykrość tym odejściem. A osoba, która się do tego przyczyniła, niech wie, że dosięgnie ją laska sprawiedliwości szatniary.

Będzie mi brak e-Darka. Rozumiem, że chciał już nie być.
nic nie rozumiesz prostaczko
“Umarł król,niech żyje król” Monik “Tego kwiata,to pół świata” więc nie czekaj na na żadnego,bo oni są ,jak tramwaj, następny będzie:]
“Egoizmem jest wymaganie od innych, by żyli życiem, które akurat tobie wydaje się najwłaściwsze. To jest egoizm. Żyć swoim życiem nie jest egoizmem. Egoizm zawiera się w żądaniu, by ktoś żył zgodnie z twoimi upodobaniami, dla twojego zysku i twojej przyjemności. Jakże możesz kochać ludzi, jeśli potrzebujesz ich do własnych celów?
Możesz ich tylko wykorzystywać i używać. Jeśli jesteś mi niezbędny, abym czuł się szczęśliwy, muszę ciebie użyć, manipulować tobą; musze znaleźć sposoby i środki, aby cię zatrzymać. Nie mogę pozwolić, abyś był wolny.”
(A.de Mello)
“Egoizmem jest wymaganie od innych, by żyli życiem, które akurat tobie wydaje się najwłaściwsze. To jest egoizm. Żyć swoim życiem nie jest egoizmem. Egoizm zawiera się w żądaniu, by ktoś żył zgodnie z twoimi upodobaniami, dla twojego zysku i twojej przyjemności. Jakże możesz kochać ludzi, jeśli potrzebujesz ich do własnych celów?
Możesz ich tylko wykorzystywać i używać. Jeśli jesteś mi niezbędny, abym czuł się szczęśliwy, muszę ciebie użyć, manipulować tobą; musze znaleźć sposoby i środki, aby cię zatrzymać. Nie mogę pozwolić, abyś był wolny.”
Ja Cię nie zatrzymuję doktorku, a egoistą jesteś bo myślałeś tylko i wyłącznie o sobie podejmując tę decyzję. A ja prowadząc ten blog z Tobą zawsze myślałam o Tobie. Zresztą nigdy nie dyktowałam Ci w jaki sposób masz pisać, wszystko to był Twój wybór. I nie chciałam narzucać Ci stylu życia. A przykro mi jest głównie z tego powodu, że Twoja decyzja jest spowodowana podszeptami pewnej osoby.
P.S. Szkoda, że nie napisałeś nic od siebie, tylko cytat wklejasz, ale cóż…Widać więcej od ciebie wymagać nie mogę.
Cieszę się, że chociaż to jedno,, zło ”wśród społeczności czatowej to nie z mojego powodu. Doktorek znudził się ,,psychoanalizą ”takich popaprańców jak my( a przynajmniej większa część nas) i sobie poszedł. Jeśli to coś osobistego szatniaro- to rozumiem, że ci przykro- ale to nie podlega komentarzom osób postronnych. O, coś sobie pomyślałam, a może my wszyscy zbyt normalni mu się wydaliśmy i dlatego wolał tam, gdzie się przyda , skoro tam niestabilność emocjonalna i ma pole do popisu.
Szukałem Darka e-konowała w sieci, ale ani widu, ani słychu. Nie wiem, skąd go wzięłaś, ale myślę, że powinien podziękować Ci, że nadałaś jego życiu sens przez pewien czas. Trochę zaskakuje mnie jego decyzja, biorąc pod uwagę jego podniecenie sprawowaną tutaj funkcją. Nie wiem, co było przyczyną jego odejścia, o ile to nie fikcja literacka, ale podejrzewam, że psychicznie nie wytrzymał uwagi wielu osób na nim skupionej. Trochę go chyba przerastała tutaj misja, chociaż, muszę przyznać, szybko doszedł do wniosków podobnych do moich. Podejrzewam, że pomagałaś mu zebrać informacje o analizowanych osobach.
Doktor chociaż był nijaki, jednak właśnie jako taki uzupełniał tłem Twe braki.
Poganko Ty nie jesteś winna, ani odejścia Dr Darka, ani czegokolwiek co ma miejsce w sieci. To, że jest teraz ogólny “najazd” na Ciebie wynika ze zwykłego debilizmu osób takich jak np. Haidee, czy Trol. Ale kto normalny zwraca na nich uwagę?
tak jak już pisałam Cudo, jego decyzja nie jest do końca JEGO. Poddał się manipulacji pewnej chorej osoby i to jest w tym wszystkim właśnie smutne.
To straszne. Jak teraz nasze dni będą wyglądały bez e-dariusza? Ten cudowny towarzysz znikł z naszego życia na zawsze, wypełnione radością i uśmiechem dni przemineły.
cudo napisal “Szukałem Darka e-konowała w sieci, ale ani widu, ani słychu. Nie wiem, skąd go wzięłaś” kiepsko szukales:(
http://www.theonion.com/content/files/images/Doctor-Trying.jpg kodu zrodlowego tego obrazka poszukaj na czacie cudo-konowale :*
“Twój komentarz oczekuje na akceptację.”
wiesz co? w sumie nic odebralo mi chec pisania:( moderacja… koniec swiata:(
Droga szatniaro,
moje odejście nie jest podyktowane wpływem osoby trzeciej. Od jakiegoś czasu wiele razy myślałem nad sensem mojej tu egzystencji. Człowiek ( tu rozmówca) nie jest zabawką, i należy mieć umiar w swoim wyrażaniu swego zdania. Internet nie posiada ograniczeń zbyt wielkich, zarówno prawnych jak moralnych w tym względzie. Dopóki nic złego się nie wydarzy w realnym świecie, z powodu naszego zaistnienia w sieci, pozostajemy bezkarni. Wystarczyłby jeden przykry incydent i sprawą zajęły by się odpowiednie organy. Wchodząc na taki blog np Twój wchodzi się na własną odpowiedzialność. Poruszaliśmy wiele razy charakterologię „nicków „ czatowych, nadawaliśmy im jakieś cechy psychiczne niejednokrotnie robiąc to w sposób okrutny. Obserwowaliśmy ich komentarze, „zachowania”. Niektórych to bawiło, śmieszyło, uczyło. Ja jednak nie chce być przyczyną spłycania roli, jaką jest psychoterapia, a tu chcąc darzyć Ciebie szacunkiem musiałbym tolerować Twoje zachowanie, tym samym zniekształciłbym mechanizm e-terapii. Z wielu powodów nie mogę tego uczynić. Nie mogę pozwolić sobie na walkę z Tobą a jednocześnie nie mogę niczego Tobie narzucać, dlatego muszę odejść. Moja rola tu nie jest spełniona, tak jak powinna. Gdybym to ja był twórcą strony wszystko musiałoby odbywać się na moich warunkach. Jest inaczej. Osoby tu komentujące, traktują wszystko jako zabawę, niemal drwią. Twój sposób bycia im to umożliwia, powiem dokładniej- prowokuje do tego. Wiele razy reagowałaś bardzo emocjonalnie, czytając kolejne wpisy w komentarzach. Chciałem wierzyć w autentyczność Twoich celów, zamierzeń, czy ostatecznie szczerość wszystkiego, co dzieje się w Twoim zachowaniu. Jeśli jesteś szczera we wszystkim co piszesz, to wybacz ale moje miejsce nie jest przy Tobie. Mogę zawsze z Tobą się porozumiewać na gg, ale tu w tym miejscu na to sobie nie mogę pozwolić. Jesteś moja droga Moniko zmienną w swych decyzjach, jesteś jak chorągiewka na wietrze, wewnątrz bardzo dojrzałą osobą, otwartą, wrażliwa, ale w zachowaniu się niekonsekwentną i nieadekwatnie odzwierciedlającą stan Twego umysłu i swe zamierzenia. Miota Tobą chęć zwrócenia na siebie uwagi, jakieś szaleństwo polegające na zachłyśnięciu się chwilowym sukcesem. Twoja spontaniczność, frywolność zabija zaufanie. Jesteś młoda, wiem, że staje dojrzewasz i się rozwijasz i wartościujesz w życiu priorytety i układasz je w swoich szufladkach. Nie traktują Cię ludzie poważnie, chyba nie zależy Ci na tym? Ale wiem, że Ty traktujesz ich poważnie, wiec coś tu nie tak! Nie wolno mi stanąć obok i udawać, że wszystko jest tak, jak trzeba. Żyjąc w społeczności musimy uwzględniać jakieś normy, inaczej nie możemy stać się wiarygodni. Mi nie wolno przedkładać Twojego dobra nad dobro czytelników czy osób, które poddaliśmy eksperymentowi oceny osobowościowej. Mógłbym się odnosić w danym temacie, w komentarzach ale nie, jako e-terapeuta tylko, jako Dariusz i już nie, jako Twój przyjaciel ale ktoś obiektywny. W takiej sytuacji całkowicie inny wymiar miałaby moja polemika z Internautami. Dotychczas, by spełnić swoje zadanie musiałbym oponować Tobie, jako swemu rozmówcy a będąc przyjacielem nie śmiałbym.
Czytając Wasze komentarze mili, nieraz wybuchałem śmiechem, jak się „przyglądacie” moim słowom, jak jakiemuś królikowi doświadczalnemu. Ta Wasza niepewność, ostrożność, podejrzliwość a nawet arogancja wyglądała, tak, jakbyście byli małymi dziećmi, które biorą do rąk kije i dotykają tego królika i go drażnią i obserwują co on dalej zrobi? Dorośli ludzie, podobno wykształceni, a śmieszni! Żenująca niewiedza jeśli idzie o psychologię razi mnie u Was strasznie. Normalnie tabu.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich czytających.
Zah, moderowane są komentarze z linkami, tylko te.
pozdrawiam.
Droga szatniaro,
moje odejście nie jest podyktowane wpływem osoby trzeciej. Od jakiegoś czasu wiele razy myślałem nad sensem mojej tu egzystencji. Człowiek ( tu rozmówca) nie jest zabawką, i należy mieć umiar w swoim wyrażaniu swego zdania. Internet nie posiada ograniczeń zbyt wielkich, zarówno prawnych jak moralnych w tym względzie. Dopóki nic złego się nie wydarzy w realnym świecie, z powodu naszego zaistnienia w sieci, pozostajemy bezkarni. Wystarczyłby jeden przykry incydent i sprawą zajęły by się odpowiednie organy. Wchodząc na taki blog np Twój wchodzi się na własną odpowiedzialność. Poruszaliśmy wiele razy charakterologię „nicków „ czatowych, nadawaliśmy im jakieś cechy psychiczne niejednokrotnie robiąc to w sposób okrutny. Obserwowaliśmy ich komentarze, „zachowania”. Niektórych to bawiło, śmieszyło, uczyło. Ja jednak nie chce być przyczyną spłycania roli, jaką jest psychoterapia, a tu chcąc darzyć Ciebie szacunkiem musiałbym tolerować Twoje zachowanie, tym samym zniekształciłbym mechanizm e-terapii. Z wielu powodów nie mogę tego uczynić. Nie mogę pozwolić sobie na walkę z Tobą a jednocześnie nie mogę niczego Tobie narzucać, dlatego muszę odejść. Moja rola tu nie jest spełniona, tak jak powinna. Gdybym to ja był twórcą strony wszystko musiałoby odbywać się na moich warunkach. Jest inaczej. Osoby tu komentujące, traktują wszystko jako zabawę, niemal drwią. Twój sposób bycia im to umożliwia, powiem dokładniej- prowokuje do tego. Wiele razy reagowałaś bardzo emocjonalnie, czytając kolejne wpisy w komentarzach. Chciałem wierzyć w autentyczność Twoich celów, zamierzeń, czy ostatecznie szczerość wszystkiego, co dzieje się w Twoim zachowaniu. Jeśli jesteś szczera we wszystkim co piszesz, to wybacz ale moje miejsce nie jest przy Tobie. Mogę zawsze z Tobą się porozumiewać na gg, ale tu w tym miejscu na to sobie nie mogę pozwolić. Jesteś moja droga Moniko zmienną w swych decyzjach, jesteś jak chorągiewka na wietrze, wewnątrz bardzo dojrzałą osobą, otwartą, wrażliwa, ale w zachowaniu się niekonsekwentną i nieadekwatnie odzwierciedlającą stan Twego umysłu i swe zamierzenia. Miota Tobą chęć zwrócenia na siebie uwagi, jakieś szaleństwo polegające na zachłyśnięciu się chwilowym sukcesem. Twoja spontaniczność, frywolność zabija zaufanie. Jesteś młoda, wiem, że staje dojrzewasz i się rozwijasz i wartościujesz w życiu priorytety i układasz je w swoich szufladkach. Nie traktują Cię ludzie poważnie, chyba nie zależy Ci na tym? Ale wiem, że Ty traktujesz ich poważnie, wiec coś tu nie tak! Nie wolno mi stanąć obok i udawać, że wszystko jest tak, jak trzeba. Żyjąc w społeczności musimy uwzględniać jakieś normy, inaczej nie możemy stać się wiarygodni. Mi nie wolno przedkładać Twojego dobra nad dobro czytelników czy osób, które poddaliśmy eksperymentowi oceny osobowościowej. Mógłbym się odnosić w danym temacie, w komentarzach ale nie, jako e-terapeuta tylko, jako Dariusz i już nie, jako Twój przyjaciel ale ktoś obiektywny. W takiej sytuacji całkowicie inny wymiar miałaby moja polemika z Internautami. Dotychczas, by spełnić swoje zadanie musiałbym oponować Tobie, jako swemu rozmówcy a będąc przyjacielem nie śmiałbym.
Czytając Wasze komentarze mili, nieraz wybuchałem śmiechem, jak się „przyglądacie” moim słowom, jak jakiemuś królikowi doświadczalnemu. Ta Wasza niepewność, ostrożność, podejrzliwość a nawet arogancja wyglądała, tak, jakbyście byli małymi dziećmi, które biorą do rąk kije i dotykają tego królika i go drażnią i obserwują co on dalej zrobi? Dorośli ludzie, podobno wykształceni, a śmieszni! Żenująca niewiedza jeśli idzie o psychologię razi mnie u Was strasznie. Normalnie tabu.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich czytających..
gość jest chory, szatniarko, co wiele osób wcześniej zauważyło i chyba faktycznie lepiej, żeby tutaj nie pisał
wiem Cudo, wiem.
Cudo, etat sie zwolnił, masz możliwość wykazania się swoją wiedzą i zdolnościami terapeutycznymi.
Powodzenia!
mialem wrazenie ze nie tylko te z linkami:)
złe wrażenie zah
Moderacja to tylko utrudnienie.
Chcę wyrazić moje najgłębsze ubolewanie nad zaistniałym faktem odejścia e-Dariusza
. Facet, myślałam, że pomożesz mi w skoku na bungiee… Może jednak pokusisz się i zostaniesz chociaż z boku komentując niezależnie?
Normą tu jest dziecięce zachowanie dojrzałych osób, ba! wykształconych osób. Dzieciom wszakże można zwrócić uwagę, ale nie karć zbyt mocno, jak to robi się z pełnoletnimi. To szczenięce zachwiane odwodzi na dalszy tor świadomość o trudnej sytuacji życiowej. Bezkarność (?) w sieci wyzwala dzieci z kajdan dorosłości. Jako mała dziwczynka bardzo dobrze się bawię
Moniko, chyba nie byłaś dość kobieca w stosunku do Darka
Wioleto, za to Ty jesteś dla niego dość kobieca, prawda?
Nie znam gościa, przykro mi…
Mi również, przykro
Zostanę z Wami, ale tylko jako komentator.
w czym tu pomagac kiedy ktos chce skoczyc na bungie? idziesz podpisujesz oswiadczenie nastepnie modlisz sie tudziez udajesz ze sie nie boisz zalezy kto co woli i spadasz delikatnie zepchnieta a na dole mowisz ze sama zrobilas ten krok;) dzisiaj jest 8 dzien mojego niepalenia fajek:)
Cześć Darku, już nie terapeuto- fajnie , że zostałeś:)
/Szatniaro, też Ciebie lubię./
żal.pl
/rotfl/ nice one /rotfl/
“Wasz cyberterapeuta” to dość nachalne wciskanie nam związku z zerem. Zero mysli, bo zero mozgu i ciała. Zlepek terminow wydłubanych z Wielkiej Encyklopedii z 1964 znanej z rekordu błędow. Twoja porażka wielka jak 0:7 z Burkina Fasso (ten Durak, nie encyklopetia).
Ps. Na tym kończe pochylanie się nad glonami lokalnego netu.
Odszedł e-Darek, niech żyje Darek!
W myśl teorii o http://pl.wikipedia.org/wiki/Projekcja_(psychologia), nasz drogi Kot Leonarda da Vinci wyraźnie pokazał nam stan swej świadomosci, o swoim nieistnieniu, jest zerem. Wskazał nam, jak znaczącymi są dla niego Encyklopedie, nie mózg wlasny, jak je zna, wręcz na pamieć. Bez wiedzy nabytej to byś sie kocie chyba posrał na rzadko.
P.S. Kot tu był tylko z mojego powodu Moniko? Moniczko, ja i tak Cię kocham!
Kochanie zrób coś z tymi komentarzami, nie mogę dodać. Tak mi smutno!
Odszedł e-Darek, niech żyje Darek!
W myśl teorii o pl.wikipedia.org/wiki/Projekcja_(psychologia), nasz drogi Kot Leonarda da Vinci wyraźnie pokazał nam stan swej świadomosci, o swoim nieistnieniu, jest zerem. Wskazał nam, jak znaczącymi są dla niego Encyklopedie, nie mózg wlasny, jak je zna, wręcz na pamieć. Bez wiedzy nabytej to byś sie kocie chyba posrał na rzadko.
P.S. Kot tu był tylko z mojego powodu Moniko? Moniczko, ja i tak Cię kocham!
Z Darkiem już się żegnałam, teraz słowo do Kota Leonarda. Odchodzisz Kocie, cóż…Wszyscy mnie zostawiają i Ty też, nic na to nie poradzę. Zraniłeś mnie po raz kolejny, więc może nawet lepiej będzie gdy odejdziesz na zawsze. Żegnaj Kocie.